poniedziałek, 11 stycznia 2016

Szczotka IKOO - hit czy kolejna tania podróba TT?

Cześć!

Pewnie wiele z Was trafiło już na recenzję nowej szczotki IKOO, która wyglądem przypomina TT. Czas i na moje trzy grosze na temat tego gadżetu. Czy ta szczotka to hit czy kolejna tania podróba?


Ja posiadam wersję pocket, czyli kieszonkową, mającą nakładkę zabezpieczającą igiełki przed otchłanią damskiej torebki :) Można także zakupić wersję home, czyli do użytku domowego. Jest większa i nie posiada nakładki na igły.

Szczotkę kupić można w Rossmannie i Super-Pharmie (nie mam pojęcia czy w innych są do kupienia). Cena szczotka jest dość wysoka, bo jest to kwota 55 zł. Warto polować na promocje, bo wtedy można kupić ją o 10 złotych taniej.

Muszę przyznać, że producent rozpieszcza tych, którzy lubią mieć wybór, a także traktują szczotkę do włosów jak gadżet - można je kupić w wersji classic oraz metallic. Czarna i biała szczotka to seria classic  Zaś w serii metallic mamy do wyboru szczotkę różową - rose, wiśniową - cherry , morską - pacific, złotą - soleil i grafitową - oyster. Jakby tego było mało w serii metalicznej w każdej opcji kolorystycznej mamy także do wyboru kolor igiełek - białe lub czarne.


Szczotka zapakowana jest w elegancie metalowe pudełko, które na boku ma wytłoczoną różę. W nim poza szczotką znajdziemy także ulotkę z pozostałymi wersjami szczotki oraz instrukcją masażu głowy.

Jeśli chodzi o design to IKOO zdecydowanie jest ładniejsza od TT. Mało tego, ergonomia użytkowania także przemawia za IKOO, ale o tym nieco później.

Na szczególną uwagę zasługuje lustrzana powierzchnia szczotki. Jest przepiękna i przykuwa uwagę. Gdy pierwszy raz zobaczyłam tą szczotkę, to właśnie to mnie w niej urzekło. Na górze mamy wygrawerowany napis IKOO oraz wgłębienie na palec. 


W porównaniu z TT szczotki IKOO są zdecydowanie niższe i węższe, co przekłada się na jakość użytkowania. Szczotki IKOO pewnie leżą w dłoni, a wcześniej wspomniane wgłębienie zapewnia pewny uścisk. Nie ma więc mowy o wyślizgnięciu się szczotki z dłoni.

Dodatkowo przestrzeń między podstawą igiełek a wierzchem szczotki jest gumowana. Co także zapewnia lepszy i pewniejszy chwyt. 

Jeśli miałabym się przyczepić do czegoś, to byłaby to kiepsko wykonana nakładką na igły w wersji pocket. Natomiast to nie ten element jest najważniejszy!


W szczotkach IKOO znajdziemy dwie długości igiełek, ułożone są naprzemiennie w kwadratach. Na każdy kwadrat składają się 4 igiełki. W porównaniu z TT ułożone są one prosto względem krawędzi.


Dotykając wierzchu igiełek czuć, że są one o wiele twardsze od tych, które znajdziemy w TT. Nie uginają się też tak bardzo. Kiedy sobie to uświadomiłam, to pomyślałam - no super, wydałam tyle pieniędzy na szczotkę, która będzie do niczego. Wielkie było moje zaskoczenie, gdy przy czesaniu okazały się być one o niebo albo i dwa przyjemniejsze niż igiełki TT. Nie dość, że są one bardziej miękkie (w odczuciu na głowie) to także dłuższe, dzięki czemu masaż głowy jest bardziej odczuwalny i skuteczny. 

Ale czy to działa i ma szansę przebić kultowego już tangle Teezera?

Działa genialnie, rozczesuje włosy zdecydowanie lepiej. Masaż szczotką IKOO jest genialnym przeżyciem (jeszcze jakby ktoś za mnie machał tą szczotką po głowie, to byłabym wniebowzięta). 

Zaś samo czyszczenie odbywa się bezproblemowo i nie ma mowy o zalaniu wnętrza szczotki, jak było w przypadku TT.


Czy mogę polecić szczotkę IKOO?

Zdecydowanie tak. Nie dość, że wygląda cudownie to i wspaniale działa. Widać, że producent szczotek IKOO wzorował się na słynnym Tangle Teezerze, ale usprawnił jego funkcje a także design. Za co niestety musimy zapłacić zdecydowanie więcej pieniędzy. Jednak dołożenie tych kilkunastu złotych zmienia wszystko. Szczotka nie ucieka z dłoni i jest swoistym gadżetem urodowym, który śmiało można eksponować na biurku, toaletce czy na półce łazienkowej. Masaż wykonany niemiecką szczotką IKOO wynagrodzi Wam wszystko.

Śmiało mogę powiedzieć, że szczotka IKOO jest lepsza od kultowego Tangle Teezera, mimo, że wydawała się być zwykłą podróbką. Jeśli mój TT umrze to zastąpię go IKOO'siem w wersji home. Najlepiej z serii metalicznej, w odcieniu pacific lub oyster z czarnymi igłami :) 

Jestem zakochana w tych szczotkach i mówię Wam: 

IKOO to będzie hit wśród gadżetów do włosów :D

4 komentarze:

  1. Oj mam na nią ochotę niestety zawsze jak jestem w ross :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja musze miec raczke w szczotce:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może zobacz sobie szczotkę marki Frank Provost :D ma rączkę :D

      Usuń

© Agata | WS.